behawiorystka
behawiorystka.blog.interia.pl
<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
O mnie
behawiorystka
Gdańsk
Słówko o mnie
Zwierzęta to moja pasja.Ich świat zadziwia swoją tajemniczością. Co krok odkrywam coś nowego.
Zobacz mój profil
Notki
2009-06-18 Koniec sex wczasów ;-)))
Bajer po długim czerwcowym weekendzie uległ totalnemu "zeszmaceniu" ;-)))
Ale od początku.
Długi czerwcowy weekend był dla nas okresem trudnym ;p zacieczona Fryga w fazie "jestem chętna" i wizyta Bajera, będąca konsekwencją tego, ze nie mieści się w kajaku ;-))
Nazwaliśmy ten pobyt sex wczasami, choć owoców tego mezaliansu nie będzie. Szczerze mówiąc byliśmy zaskoczeni. Fryga pomimo tego, że chętną była,  goniła Bajera gdy tylko w sposób iście prawiczy (bo jak nazwać kopulację na głowie ??? ) próbował zabrać się do dzieła. Jak już się naprawdę zfrustrowała to próbowała emocje wyrzucić z siebie kopulując Karola. W ten właśnie sposób nasze psy tworzyły wspaniały pociąg ;-))))

Bajer odsypia do dnia dzisiajszego i wcale mu się nie dziwie ;-p

2009-06-10 Koniec przerwy!!!
Moi Drodzy!!!
Ponieważ z daleka słychać tupanie Tych nieszczęśliwych, że przestałam pisać, podjęłam postanowienie .... wracam ;-))) Jeszcze nie wiem z jaka częstotliwością mi się to uda ale postaram się, niech będzie!!!
Tak więc, może w streszczeniu co się wydarzyło w przerwie :-)
Przeżyłam klikanie kurczakom !!! O czym można doczytać w aktualnościach na www.canac.pl
Karol, Fryga i Bajer mają za sobą kolejny rok życia ;-)
Przez canac przeszło sporo kursantów ;-)))
Rodzina żyje, choć patrząc na treningi jakie uskutecznia Matylda psom .... nie wiem jak długo jeszcze to potrwa ;-))

Szczegóły w kolejnych wpisach ;-))))


2007-10-15 Leśniczy, Leśniczyna i Pies na Chrust

Tak więc po kolei. Wczoraj spędziliśmy wspaniały, rodzinny dzień na łonie przyrody w ...... Leśniczówce. Zostaliśmy zaproszeni - z dobrodziejstwem inwentarza, więc pojechaliśmy. Pogoda nam dopisała a towarzystwo Oli (Leśniczyny) jej mężą Jasia (Leśniczego) było dla nas cudownym oderwaniem się od dnia codziennego. Drops został nazwany Psem na Chust, gdyż jego bujna czupryna zbierała wszystkie listki i gałązki po drodze. Współczucia dla "wyczesywacza" ;-)
Przygód mieliśmy co niemiara. Fryga popisała się nadawaniem sygnału SOS, gdy ugrzęzła pomiędzy domem a stosem drewna. Szczekała dość długo zanim domyśliliśmy się, że nie koniecznie chodzi jej o wejście do domu. Ze szczeliny uwolnił ją jej własny, osobisty Pan stając się w jej oczach bohaterem ;-) Później uwięzła jeszcze, w ogrodzonym 40 cm płotkiem, ogródeczku ale tym razem pomoc przyszła nieco wcześniej ;-p. Psy wyganiały sie za wszystkie czasy. Aż miło było patrzeć na przemyślane gry strategiczne w wykonaniu Frygi, Dropsa i Karola. 
A Jaś z Jasiem próbowali domowych naleweczek ;-p. 
Ja chcę jeszcze!!! 
Intensywnie rozglądam się za domem ;-)

2007-10-13 Półmetek

   Jesteśmy na półmetku. To znaczy jesteśmy szkoleniowo na półmetku. A to oznacza z kolei, że egazamin tuż tuż a może nawet bliżej ;-) Pieski już bardzo ładnie pracują w grupie. Ze skupieniem nie ma większego problemu a na ostatnich ćwiczeniach dołączyły do grupy chwilowo Agnieszka z labradorką - Brombą. Agnieszka z Brombą ćwiczą indywidualnie ale żeby popracować troszkę w rozproszeniu w postaci innych psów, zdecydowały się od czasu do czasu "wskoczyć" w grupę. I bardzo słusznie :-). 
   Bajer zaczął chodzić nie tylko na pasztet ale także na serek topiony z czosnkiem. Swoją drogą to uwielbienie psów do czosnku jest wielce zastanawiające ....

W tym miejscu, chciałam pogratulować wszystkim moim szkolącym się podopiecznym suminnej i pięknej pracy, przynoszącej tak fajne efekty. 
Och jak Wy pięknie te zwroty z psem przy nodze ćwiczycie !!! ;-) .....  

A jutro ... las, leśniczówka, Drops i Ola. No może nie do końca w tej kolejności ;-)))

2007-09-13 Wyrównany poziom ;-)

Trzecie zajęcia demogrupy za nami ..... Bajer nareszcie ruszył porządnie do pracy ;-)
Każdy z psów miał swoje ulubione ćwiczenie. Fidżi pięknie siadała, Cheroo cudnie reagował na sygnał neutralny a Bajer bosko się skupiał ;-)(Oleńko Dropsikowa nie stresuj się tym, co teraz napiszę !!! ) Dzisiaj Bajer poszedł na smalec ;-).... cdn
Szkoda, że żadnych fot nie ma :-(

2007-09-10 Bajer poszedł na pasztet ;-)

Dzisiaj odbyły się kolejne zajęcia demogrupy ;-) Fidżi i Cheroo "skupiają " się na swoich przewodnikach w sposób wprost doskonały. Wprowadziłam rozproszenia a psy nauczyły się bardzo szybko, że zwracanie uwagi na mnie nie przynosi im żadnej korzyści. Jednak największą rewelacją dzisiejszego treningu był nie kto inny .... tylko Bajer. Ruszył na pasztet !!!!!. Kabanosy ani kiełbaska mu nie podeszły. Pasztecik przebił wszystkie smaczki i sprowokował Bajera do wytężonej pracy. Brawo Mamuniu!!! Brawo Bajer!!!

2007-09-09 ;-)

W sobotę byłam na polance z Kłakami (Kłaki to nasze psy, ze względu na ogromną ilość włosia, jakie pozostawiaja w całym naszym domu). Karol zaprezentował umiejętność, o jaką bym go nie podejrzewała .... rozdzielał. Zaprezentował piękny przykład klasycznego sygnału uspokajającego o wdzięcznej nazwie "rozdzielanie". Gdy między dwoma psami doszło do drobnego nieporozumienia, Karol zamiast awanturować się z nimi, zaczął wciskać się pomiędzy nie. Wyglądało to przecudnie Karol po prostu był negocjatorem ;-). Niestety po szalonej zabawie na łączce Fryga okulała. Biedactwo utyka na jedną łapę :-( Nic to, kontuzje się zdarzają ...

2007-09-06 Próba generalna ;-)

Nadeszła chwila prawdy. Po wielu doświadczeniach w zakresie szkolenia indywidualnego, przyszedł czas na sprawdzenie się w szkoleniu grupowym ;-) Tak więc jak pomyślałam, tak też zrobiłam. W moim doświadczeniu udział zgodzili się wziąć: moja kochana Mamunia z Bajerem vel kaskader (tak a propos Bajer po wypadku doszedł już do siebie całkowicie), Magda i Michał z Fidżi oraz Jurek i Ania (nasi znajomi z Kangoo Klubu) ze swoim labradorem o imieniu Cheroo. 
W dniu dzisiejszym odbyły sie pierwsze zajęcia. Psy ćwiczyły znakomicie ;-) Fidżi jest tytanem pracy, Cheroo doskonale współpracuje ze swoim przewodnikiem i zapowiada się na niezłego kombinatora. Bajera trzeba trochę okiełznać, bo jest wulkanem energii. 
Jeśli kursantom podobało się tak samo jak mnie, to zapowiada się niezła zabawa ;-). Następne zajęcia w poniedziałek ....

2007-08-25 Wielkie nieszczęście :-(

Stało się nieszczęście :-( Bajer wpadł pod samochód :-( Zgubił go instynkt myśliwski i jedno z ogniw łańcucha łowieckiego a mianowicie gonienie. Zobaczył ptaszka i pognał prosto na ulicę. Wpadł pod auto chociaż wcześniej udało mu się paru samochodom umknąć. Wypadek wyglądał bardzo groźnie a kierowca nic sobie nie robiąc z tego, że potrącił psa po prostu odjechał. Tato zebrał Bajerka z ulicy i zaniósł biedaka na rękach do domu :-(. Później szybka podróż do naszego weterynarza. Dr Jarek na całe szczęście nie stwierdził obrażeń wewnętrznych :-). Skończyło się na krwiakach, ogólnym potłuczeniu i połamanych pazurach. Najedliśmy się wiele strachu .....  Ja w tym czasie byłam na zjeździe w Alteri. Wiadomość o wypadku skutecznie wybiła mnie z zajęć. Oczekiwanie na rezultaty badania lekarskiego dłużyło się niesamowicie lecz dzięki wszystkim przyjaciołom z kursu, którzy zgodnie stwierdzili, że Bajer jest młody i elastyczny więc jest duże prawdopodobieństwo, że nic większego mu się nie stało, moja nadzieja rosła z minuty na minutę. Pomyślne wiadomości wywołały u całej grupy westchnienie ulgi. Teraz potrzebny jest czas, aby ranki się zagoiły. Trzeba się mocno zabrać za odwołanie awaryjne ....
Dzięki Wam "Martwa grupo", kochana Smoczyco i Tobie Twórco Kwadratu wzmocnień za otuchę. Nie wiem, co bym bez Was zrobiła ...

2007-08-12 Bajer: "Mój pierwszy raz ..."

 Wystawa w Sopocie skończyła się dla nas bez wątpienia sukcesem. Bajer w klasie szczeniąt został oceniony jako szczenię wybitnie obiecujące. Bardzo nas to cieszy ;-). Ponadto, wystawie towarzyszyły konkursy obedience i dog frisbee. Widowiska bardzo ciekawe i uczące. Postanowiliśmy w przyszłym roku spróbować sił swoich i naszych psów w obedience. Teraz pozostało już tylko ćwiczyć ...

2007-08-12 Pies ratownik ;o)

Właściwie sama nie wiem, który z naszych psów jest bardziej uparty. W piątek pojechaliśmy na naszą ukochaną Wyspę Sobieszewską. Psy jak zwykle urządziły sobie szalona konkurencję pt. "Kto pierwszy wydobędzie patyk z wody". Wszystko układało się dobrze dopóki Karol nie postanowił złapać badyla przekładając łeb nad głową Frygi. Suka była bardzo dzielna i nawet jak szła pod wodę, ponieważ Karolek miał nie co więcej siły niż ona, to patyczka nie puściła :-). Jak zwykle porobiliśmy całą masę zdjęć. Nasza starsza córeczka Tusia została parę razy staranowana w morzu przez biegnące psy ale Karol wspaniałomyślnie postanowił wyciągnąć ją na brzeg, gdy chwyciła go za obrożę ;-) 

2007-08-09 Psie szczęście
 Szczęśliwy labrador to ... brudny labrador.
 Fot. Fryga w błocie, Karol w pajęczynach ;o)
2007-08-08 Wielkie przygotowania ...

Wielkimi krokami zbliża się wystawa w Sopocie ... Będzie to dla nas bardzo ważna data ponieważ po raz pierwszy wystawiony zostanie Bajer, który to rodowe imię ma nieco inne - Powsinoga Zerwi Kuper. Wczoraj klikaliśmy sobie dostawianie się z Bajerem. Ten pies ma w sobie taki potencjał 
;-) . Wykombinował sobie wczoraj, że kliknięcie oznacza "zostań w tej samej pozycji w jakiej byłeś, gdy usłyszałeś dźwięk". W pewnym momencie pies stał z łapami przednimi rozstawionymi maksymalnie a tylnymi skrzyżowanymi w iks. Wyglądał po prostu komicznie ;-)

2007-08-04 Psiarnia

Na łąkach nieopodal osiedla na którym mieszkam, w sobotnie i niedzielne poranki, zbierają się właściciele psów ze swoimi podopiecznymi. Dzieje się tak od paru lat. Przychodza tam psy rasowe i nie rasowe. Dorosłe i szczenięta. Zdarza się, że psiaków jest nawet kilkanaście. Tak było i w dniu dzisiejszym. Postanowiłam po raz pierwszy zabrać na to spotkanie Karolka, aby zacząć proces odwrażliwiania. Wzięłam ze soba kliker i smaczki. Systematycznie zbliżaliśmy się do grupki psów. Karola za pomoca klikera i smaczków skupiłam na sobie i .... sukces!!!! Udało nam sie podejść do grupki psów bez kłapania zębami i powarkiwania. Następnie, pozostało mi tylko spuścić Carlosika ze smyczy i rozpoczęła się szalona pogoń za piłeczkami, aporcikami, kółeczkami i Frisbee. Fajnie było ... Zauważyłam jednak po raz kolejny, że jestem dla Karola ważnym zasobem. Ilekroć jakiś pies zbliżał się do mnie a Karol akurat znajdował sie u mojego boku, tyle razy zaczynał warczeć ... Cóż sama nie wiem czy warto pracować nad tym, czy po prostu unikać takich sytuacji. Właściwie jedynym psem na którego Karol nie warczy w takich sytuacjach jest Frygunia;-)  

2007-08-03 na plaży . . .
Pozostawiliśmy niezatarty ślad . . . na plaży . . .  ;o)
2007-08-03

Zaczynam się powaznie zastanawiać czy w związku z przygrnięciem Karola nie powinniśmy sobie zrobić koszulek z napisem "proszę poluźnić smycz !!!". Dzisiaj znów dawałam wykład na ten temat. Na całe szczęście słuchaczami byli młodzi i tolerancyjni ludzie. ;-). Mój mąż twierdzi, że uświadamianie ludzi idzie mi coraz ciszej i coraz dłużej ... Następnie odbył się podwójny trening posłuszeństwa udokumentowany sesją zdjęciową ... Fajnie było ... Nie ma jak puste plaże latem ;-) 



2007-08-02 Chwile grozy ...

Przeżyłam dzisiaj chwile grozy ... Na całe szczęście wprowadzona w życie teoria poskutkowała ... A było to tak. 
Wybieraliśmy się właśnie na spacerek do lasu. Fryga prowadzona była przeze mnie a Karol przez moją 5-letnią córeczkę Matyldę. W pewnym momencie usłyszałam tylko krzyk Matyldy "Karol stój!!!" i zobaczyłam pędzącego Karolka ... Karol jest przecudnym psem ma jednak jedną wadę - rzuca się na inne psy. Dzieje się to tylko, gdy znajduje się na smyczy. Wygląda to mniej więcej tak:
Karol widzi psa i mówi "Wkrochmalić Ci !!??", na to obcy pies odpowiada lub nie a Karolek beztrosko postanawia podziwiać przyrodę. W tej sytuacji też tak było. Jak sie okazało nasz psiak zobaczył jamniczka prowadzonego przez właścicielkę i pognał w te pędy, aby spytać czy mu nie wkrochmalić . Ruszyłam biegiem w tamtą stronę widząc, jak spanikowana właścicielka jamola trzyma go na naprężonej do granic możliwości smyczy w taki sposób, że łapy psa  unoszą się do góry. O zgrozo!!! - Pomyślałam. Dobiegłam do kobiety w chwili, gdy Karol zareagował na sprowokowany przez właścicielkę sygnał w postaci podniesionych łap  i rzucił się z zębiskami na malucha. Moja reakcja była szybka. Krzyknęłam do kobieciny, aby natychmiast poluźniła smycz. Mój nie znoszący sprzeciwu głos podziałał. Karol odpuścił. Gdyby tylko ludzie czasami mniej myśleli :-(. Pani niestety włączyła myślenie awaryjne i piszcząc "Ale on mi go zeżre !!!" znów naprężyła smycz unosząc przednie kończyny psa. Carlos długo nie zwlekał i warcząc docisnął  jamnika do ziemi. Dopiero nieco głośniejszy i chyba bardziej zdecydowany głos, żeby poluźniła smycz poskutkował. Udało mi się odwołać psa i spokojnie rozeszłyśmy się w innych kierunkach. Cieszę się, że pani pomimo swoich obaw jednak mnie posłuchała. Szkoda tylko, że tak naprawdę odeszła w błogiej nieświadomości, że to jej reakcja spowodowała spięcie ... Sądzę, że reakcje Karola są swoistego rodzaju czynnym odruchem obronnym, gdy jest ograniczony na smyczy. Musimy nad tym porządnie popracować ....

2007-08-01 Las ... szuwary ... woda ...

Dzisiejszy dzień spędziliśmy w lesie. Las był o tyle ciekawy, że pełen różnego rodzaju bagienek. Czasami przychodzi mi do głowy myśl, że na labradorach można zbić niezłą fortunę zakładając myjnię dla psów ;-). Generalnie psy wyszalały się bardzo porządnie i wytaplały w bagnach i bagienkach po same czubki łbów. Karol był jak zwykle czarny niczym węgiel. Gorzej sytuacja wyglądała jeśli chodzi o Frygę. Z biszkopta powstał deresz a to ponoć w tej rasie niedopuszczalne .... Cieszy nas jednak to, że psy zaczęły się już bardzo lubić. Fryśka nie omija już Carlosa wielkim łukiem, co więcej to ona prowokuje zabawy.
Obserwacje dwóch psów pod jednym dachem dostarczają wiele radości. Gdy nadchodzi pora posiłku a dzienna racja żywnościowa nie została skarmiona podczas ćwiczeń narasta napięcie .... Ponieważ jeszcze nie jestem pewna czy dwa żarłoczne psiaki zjedzą w spokoju miska w miskę postanowiłam karmić je w dwóch pomieszczeniach. Carlos zjada na balkonie natomiast Fryga na stojaku w przedpokoju. Obydwa zwierzaki pochłaniają dosłownie to, co zostanie im nałożone. Obserwując sposób jedzenia tej pary z boku można by dojść do wniosku, że ostatnie żarcie dostały tuż po urodzeniu ;-) W każdym razie po konsumpcji następuje sprawdzenie, czy aby w misce drugiego psa nie zostało jeszcze coś na dnie, bądź drugi pies nie dostał nic innego, smaczniejszego. Wymijają sie w biegu na wysokości pokoju. Wygląda to po prostu komicznie.

2007-07-31 Podróż do Alteri cz. II

 Wracaliśmy pełni wrażeń, bogatsi o długo wyczekiwane koszulki Alteri oraz o .......... jeszcze jednego psa. Tak, wieźliśmy jeszcze małego ogarka do jego nowego domu. Cieszę się bardzo, że podejmując decyzję o kupnie nowego samochodu wybraliśmy Kangoo'ra.... Szczeniaczek drogę do Gdańska przespał. Nawet specjalnie nie tęsknił za swoją siostrzyczką.
Do następnego zjazdu cały miesiąc i mnóstwo roboty ale już nie możemy się doczekać.
Haniu i Jasiu - dzięki za zdjęcia :-)

2007-07-31 Podróż do Alteri cz. I

















Tak więc minął baaardzo męczący weekend. Wyprawa do Brzeźnicy zaczęła się wcześnie rano w piątek a skończyła nad ranem w poniedziałek. Odkryliśmy przy okazji, że Karolek nie specjalnie dobrze znosi podróże autem na dłuższe odległości. Nie obyło się bez pomocy ze strony farmacji.
Dojechaliśmy szczęśliwie do ośrodka i postanowiliśmy zostawić tam Karolka i udać się do hotelu w Tomicach. Karol nie posiadał się z radości, gdy zobaczył stare kąty. Jego ogon mówił wszystko ;-). Kolejne dni były bardzo wyczerpujące. Wykłady i ćwiczenia. Karol służył, jako demo-dog....A Fryga leniuchowała. Ale czasami trzeba było troszkę odpocząć i posłuchać (na zdjęciach). W każym razie pogoda do ćwiczenia na placu była kiepska. Słońce świeciło intensywnie i zarówno psom, jak i ludziom szybko "siadały akumulatory".
2007-07-24

 Jak widać zabawa wre!!! Na zdjęciu Lima daje Fidżi lekcję psiego życia. Obie bawią się doskonale. Dobry przykład na to, że nawet trudne początki znajomości mogą przerodzić się w coś bardzo pozytywnego ;-)
Szczerze mówiąc ta zmiana bardzo mnie uradowała, bo moje myśli na temat współistnienia pod jednym dachem tych obu dam były coraz to czarniejsze ...







2007-07-23 Jak Carlos pierwszy raz zobaczył morze ...

  Postanowiliśmy zapoznać Karolka z morzem. W tym celu pojechaliśmy na Wyspę Sobieszewską, gdzie w spokoju można zawsze wybiegać psy na plaży. W pierwszej chwili wydawał się być mocno zaskoczony. Po pierwsze fale, po drugie słone, po trzecie duże. Nasza nieoceniona sunia wprowadziła Carlosa płynnie w arkana sztuki pływania w morskich głębinach asekurując aport. Następnie były szalone gonitwy po piachu i ostra konkurencja pokarmowa podczas treningu posłuszeństwa. Czarujące w Karolku jest to, że jest odwoływalny w dosłownie każdych okolicznościach. Kocham za to tego psa ...

2007-07-23 Chrzest na Pomorzaka

  Carlos oczywiście przeszedł chrzest nadmorski i został pasowany piórkiem mewy na Pomorzaka ;o)

2007-07-23 A ja się pytam: Gdzie kliker?

Po południu udałam się do największego psiego przedszkola w Trójmieście. Celem mojej wyprawy było podglądactwo ;-). Jestem załamana tym, co tam zobaczyłam. Nie mogę wciąż zrozumieć, jak osoba przedstawiająca się, jako międzynarodowy sędzia kynologiczny z wieloletnim stażem trenerskim może popełniać tak karygodne błędy szkoleniowe. Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że przekazuje swoją przestarzałą wiedzę kolejnym pokoleniom szkoleniowców oraz niczego nie świadomym właścicielom szczeniąt. A ja się pytam - gdzie kliker i pozytywne metody szkolenia???
Katastrofa i porażka ;-(

2007-07-23 Duży piesek - duży smrodek ;-)

W dniu wczorajszym wybraliśmy się z psami na spacer do Bąkowskiego lasu. Zabawa była przednia. Chwilami języki psów sięgały podłoża. Karol posiadł nawet niewiarygodną umiejętność uderzania jęzorem we własne czoło ;-). W przerwach odbywała sie statyczna sesja fotograficzna wykonywana przez mojego ukochanego męża, której to jeden z efektów widac na załączonym obrazku. Pod koniec wycieczki, Karol postanowił wykąpać się w rowie pełnym dziczych odchodów. Zapach był zabójczy!!! Tym sposobem zafundował sobie rundkę po sadzawce leśnej ;-). Do samochodu postanowiliśmy na następny raz zakupić maski gazowe......

2007-07-20 Ad Lima

Warto też, żebym wspomniała co u Limy. Do Limy w sobotę przyjechała Fidżi. Początki były bardzo trudne. Lima nie zaakceptowała szczeniaczka. Na całe szczęście sytuacja ustabilizowała się po paru dniach i teraz nawet razem śpią na legowisku . 
Tak trzymać Madziu ;-) 

2007-07-20 Male i duże kłopoty

Troszeczkę czasu minęło od poprzedniego wpisu ale też wiele się wydarzyło. Zacznę więc od poczatku.
 Poprzedni weekend spędziłam w Brzeźnicy w siedzibie Alteri. Długo zastanawiałam się czy zabrać ze sobą psa ale w końcu doszłam do wniosku, że jednak pojadę sama. Tak więc w sobotę rano udało mi się bez większych problemów dojechać do ośrodka. Zajęcia były przecudne i jak zwykle bardzo efektywne. Dowiedziałm się także, że dostanę na szkolenie pieska, szczeniaka goldena o wdzięcznym imieniu Cymes. Plan był taki, że odbiorę go na następnych zajęciach za dwa tygodnie. Życie chciało inaczej..... Do domu wróciłam z Carlosem. Jest to 1,5 roczny czarny labrador. Carlos zwany pieszczotliwie Karolkiem jest pieskiem, który docelowo miał być asistem. Niestety zachorowało mu się na niedoczynność tarczycy i tym sposobem został zdyskwalifikowany. Ledwie zdążyliśmy na pociąg. Carlos w kamizeleczce psa asystujcego pieknie wskoczył do pociągu. Udało nam się znaleźć prawie pusty przedział. Do Gdańska dojechliśmy raniutko w bardzo miłym towarzystwie. W domu czekała już na nas Fryga. Zdziwiła się nieco na widok Karolka. Mam wrażenie, że do tej pory jej to zdziwienie zostało, bo jakoś wielką miłością do siebie nie zapałały. No cóż mam nadzieję, że to się zmieni, bo zapowiada się, że Carlos zostanie u nas na dłużej. W każdym razie z Karolka jest super pies. Przytulasek. Fryga czasami na niego patrzy z taką miną jakby chciała powiedzieć "Ty paskudny lizusie" ;-). Obserwacje dwóch psów pod jednym dachem są bardzo uczące.......

2007-07-12 Kłopoty z Limą
Stan Limy znacznie się pogorszył :-( 
Postanowiliśmy wspólnie, że wprowadzimy terapię antydepresyjną (lekową). Niestety, zanim pojawią  się jakiekolwiek efekty minie przynajmniej miesiąc. Chyba będą potrzebne specjalistyczne badania neurologiczne. Dobrze mieć przyjaciół w środowisku weterynaryjnym. Dzięki Ewuniu......
2007-07-11 Limka
Wczoraj byłam na wizycie u mojej starej podopiecznej Limy. Limka jest pieskiem, który cierpi na różnego rodzaju lęki. Udało nam się już poradzić jakoś sobie z tym problemem. Niestety ostatnio nastąpił nawrót. Ponadto, Lima niedlugo będzie miała koleżankę Fidżi. Zastanawialiśmy się więc wspólnie nad tym w jaki sposób zaprzyjaźnić ze sobą oba pieski. Mam nadzieję, że będzie dobrze......
2007-07-10 cz II
Nakarmienie Dropsa chrupkami graniczy z cudem a jednak..... Sesja treningowa jak na początek była superrrrrrr!!!!! Teraz pozostało nam tylko z utęsknieniem czekać na następne spotkanie ;-) 
2007-07-10 Gnijemy w domu żyjąc wspomnieniami :-( cz I

Gnijemy w domu jak przejrzałe jabłka. Natura zgotowała nam potworny początek lata. Ciągle padaaaaa!!!!!. Pozostaje wspomnienie sobotniego popołudnia, kiedy to umówiłyśmy się z Fryga na spotkanie w celu poklikania z Ewą oraz Olą i jej Dropsem. A było to tak....
Ewa zadzwoniła do mnie, że chciałaby troszeczkę poćwiczyć z klikerem w dłoni. Bardzo się z tego telefonu ucieszyłam, bo cudownie jest popodglądać jak ćwiczą pieski. Tak przy okazji majaczyła perspektywa porządnego wyganiania Frygi po leśnych ostępach. Tak więc pojechałyśmy... Droga była pełna przygód zwłaszcza, że troszkę się pogubiłyśmy ale w końcu dotarłyśmy do Ewci. Tam też Fryga mia~~la spotkanie z bardzo przyjaznym ciężarnym kotkiem. Niestety Fryga była mniej przyjazna więc kot został odizolowany w innej części domu. Ewa w tak zwanym międzyczasie próbowała wywołać swojego bouviera z ogrodu. Wielkiej ochoty na pojawienie sie nie miał ale w końcu łaskawie pojawił się, aby przywitać gości. Chwilę później siedziałyśmy z powrotem w samochodzie i przygotowałyśmy się do podróży w kierunku leśniczówki, gdzie czekała już na nas Ola i jej bouvier o wdziecznym a raczej słodkim imieniu Drops. Psim powitaniom nie było końca. Nie obyło sie także bez spaceru po lesie. Fryga jak zwykle zgubiła aport a przeczesywanie lasu przez nas trzy nic nie dało. No cóż nie pierwszy i nie ostatni.Wróciłyśmy do leśniczówki aby troszeczkę poćwiczyć przynoszenie koszyczka. Udało się nawet namówić Dropsa do suchej karmy

2007-07-09 Biedny Bajer
Biednego Bajerka pożądliły osy!!! Stało się to w niedzielę ale biedaczek do dnia dzisiejszego jest cały spuchnięty. Oczu nie widać, ucho waży ze 3 kilogramy :-(. Nie ma to jak złe doświadczenie w wieku 6 miesięcy. Normalnie dostał mu sie P+ . Może dzięku temu przestanie gonić owady latające.
2007-07-09 To my














Szalona zabawa to jest to, co Fryga i Bajer kochają najbardziej. Fryga jest biszkoptową labradorką a Bajer (czyt. Powsinoga) seterem angielskim. Tak po krótce można przedstawić główne postaci, które to mam nadzieje długo i w sposób stały, przewijać się będą przez strony tego bloga. 
Zapewne znajdą tu także miejsce inne psy, których w moim życiu przewija się bardzo dużo.















 

Księga gości
 
Archiwum
Rok 2012
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
3296
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
28
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
7
Zobacz serwisy INTERIA.PL